Minął już całkiem ładny kawałek czasu, od kiedy ostatnim razem cokolwiek publikowałem tutaj. Większa szkoda, iż pierwszy od dawien wpis będzie zarazem tym ostatnim. Ostatnim na blogu Innuendo 39’. A wszystko dlatego, ponieważ postanowiłem zrezygnować ze struktury blogowej na rzecz ‘normalnej strony’ opartej na kodzie phpBB (tak, forumowym) dającej mi znacznie więcej możliwości oraz większą swobodę.
Kilka ciekawszych i wartościowszych (wg. Mnie) tekstów z bloga trafiło i na nową stronę.
Zatem żegnam wordpress.com i witam http://innuendo39.987mb.com/! (ewentualnie innuendo39.prv.pl )
Gdzie oczywiście wszystkich odwiedzających serdecznie zapraszam!
W związku, iż dnia wczorajszego wakacje oficjalnie dobiegły końca, a wraz z końcem dnia dzisiejszego oficjalnie rozpocznie się rok szkolny (tak, ta niedziela to takie „ni wakacje ni rok szkolny”, to takie coś pomiędzy powiedzmy) w tejże chwili postanowiłem przedstawić gronu szerszemu, wytypowany w zacnym gronie hit lata/wakacji roku pańskiego dwa tysiące i siedem. Oto przed wami El Mundo i Chacarron!
Nie muszę chyba wyjaśniać czemuż ten genialny utwór zwyciężył? Wspomnę tylko, iż szanowne grono jury zostało urzeczone głębią jego tekstu oraz charyzmą wykonawcy.
Pozdrawiam
To pytanie zawsze zaprzątało me myśli, a ja tak naprawdę nigdy nie udzieliłem sobie na nie jednoznacznej odpowiedzi. Choć zazwyczaj bardziej skłaniałem się w stronę tej negatywnej.
Aczkolwiek wcale nie świadczy to, iż posiadam na temat naszych zachodnich sąsiadów jakąś „ekstremalną” wizję, ja po prostu odkąd ma pamięć sięga, darzę ich nie lada niechęcią, i to się prawdopodobnie już nigdy nie zmieni, a wpływa na mój osąd w wiadomy sposób…
W każdym bądź razie, tak naprawdę nie mi odpowiadać na to pytanie, a każdy zapewne ma swoje zdanie na ten temat. Zostawiając sprawę ogółu niemieckiego, muszę jednak wspomnieć, iż jako gracz, od dłuższego czasu uznawałem rząd naszych sąsiadów zza Odry za nie do końca „Teges”, czemu? Otóż z powodu kompletnego przeczulenia w sprawie brutalnych gier, których duża część do sklepów w Niemczech w ogóle nie trafia, bądź trafia w znacznie zmienionej formie. Ot tak, działania anty growe władz ustawodawczych tego kraju uznawałem za głupotę. No i pewnie nadal bym tak uważał gdyby nie poniższy filmik, do którego obejrzenia serdecznie zapraszam!
Widząc takie rzeczy naprawdę zakazy i restrykcje związane z rozrywką komputerową oraz video wydają się w pełni uzasadnione. Mówiąc wprost, chrońmy Niemców przed grami!
Na końcu podkreślę, to nie jest zabawne, to jest przykre!
By poprzedni artykuł można było uznać za pełny dodaję rodzimą wersję „Whiskey In the Jar” z całkowicie zmienionym tekstem acz tą samą melodią w wykonaniu Nieznanych Sprawców.
Enjoy!
„Whiskey in the Jar” – utwór obecnie znany szerszej publice głównie dzięki dosyć ciężko rockowemu wykonaniu zespołu Metallica. Co starsi czy bardziej zaparci wyjadacze orientują się również iż kawałek ten w zamierzchłych czasach (od 1973roku) grany był przez Irlandzką kapelę Thin Lizzy. Wielu z pośród tych „wyjadaczy” uznaje również tenże zespół za autorów owego kawałka. Ja, mówiąc szczerze jeszcze nie tak dawno temu (kilka miesięcy będzie) uważałem iż twórcami są ludzie wchodzący w skład wspomnianego na początku zespołu z Los Angeles.
Acz nadszedł czas poprawy (pokuta też była!), tak więc trochę poszperałem, sprawdziłem w paru miejscach i w sumie wcale się nie zdziwiłem. A to czego się dowiedziałem macie poniżej…
Otóż żaden ze wspomnianych wcześniej zespołów nie jest autorem tego kawałka. Tak naprawdę „Whiskey in the Jar” jest piosenka ludową (Irlandzką), której pochodzenie jest po prostu nieznane (jak to z ludowymi utworami niestety często bywa). Powstanie utworu datuje się na wieki siedemnasty-osiemnasty, a jedyną przesłanką świadczącą o słuszności tej daty jest występowanie słowa „rapier” w jednej ze zwrotek (co w sumie może być mylące ponieważ kawałek mógł przejść lekkie modyfikacje na przestrzeni wieków).
Co ciekawe krążą teorie iż WitJ zainspirowało również powstanie „John Gay’s The Beggar’s Opera” (Opera Żebracza) datowaną na 1728rok.
A wracając jeszcze na chwilę do Thin Lizzy – zespół ten odpowiedzialny jest za zinterpretowanie na brzmienia rockowe owego utworu – za co ja oraz miliony słuchających tego typu muzyki – jesteśmy im wdzięczni.
Kończąc wspomnę jeszcze, iż tylko w czasach współczesnych WitJ doczekało się przeogromnej ilości różnorodnych wykonań, za które odpowiedzialni są m. in.
The Dubliners, The Pogues, Peter, Paul and Mary, The Highwaymen, The LeperKhanz, Roger Whittaker, The Clancy Brothers and Tommy Makem, The Poxy Boggards, The Limeliters, Thin Lizzy, U2, Pulp , Smokie, Metallica, Belle & Sebastian, Jerry Garcia of the Grateful Dead and David Grisman.
I to by było na tyle, poniżej prezentuję wybrane wersje opisywanego utworu, have fun!
Tekst utworu (jedna z trzech popularnych wersji):
As I was going over the Cork and Kerry mountains
I met with Captain Farrell and his money he was counting
I first produced my pistol, and then produced my rapier
I said stand over and deliver, or the Devil he may take ya
musha ring dumma do damma da
Whack for the daddy ‘ol
Whack for the daddy ‘ol
There’s whiskey in the jar
I took all his money, and it was a pretty penny
I took all his money, and I brought it home to Molly
She swore that she loved never would she leave me
But the devil take that woman, for you know she tricked me easy
Being drunk and weary I went to Molly’s chamber
Taked my Molly with me for I never knew the danger
But by the sixth or the seventh in walked Captain Farrell
I jumped up, fired both my pistols and shot him with both barrels
Now some men like a fishin and some men like a fowlin
Some like to hear, the cannonballs a roarin
But I like sleeping ’specially in my Molly’s chamber
But here I am in prison, here I am with a ball and chain
Jakiś czas temu (połowa maja?) ruszyła akcja Microsoftu mająca na celu odłączenie „oszustów” od usługi sieciowej giganta. Mówiąc dokładniej, konsole na których wykryto jakiekolwiek modyfikacje (chipy, flash napędu) dostają automatycznie „oznaczenie”, w czego rezultacie, owe egzemplarze zostają na stałe odcięte od usługi Xbox Live!
Tak więc tysiące ludzi zostało pozbawione jednego z najistotniejszych „ficzerów” nowej zabawki Microsoftu. Na pewno są wielce zadowoleni z tego powodu.
Oczywiście inicjatywa motywowana takimi pobudkami (w końcu oni tylko walczą o „sprawiedliwą rozgrywkę dla graczy stosujących się do zasad”!) nie mogła obejść się bez tony komentarzy (bluzg w stronę Micro?) oraz innych sposobów wyrażania ogólnego zadowolenia graczy. Poniżej przedstawiam chyba najciekawszy z nich.
Jest to fragment filmu „Upadek” (org. „Der Untergang”, rok 2004) z podłożonymi napisami ciekawie komponującymi się z samym filmem, oraz zabójczo parodiującymi daną sytuację.Ja się uśmiałem, mam nadzieję że i Wam się spodoba!
Tytułem ciekawostki wspomnę jeszcze, iż filmik ten jakiś czas temu trafił do popularnego serwisu gametrailers.com, gdzie pewna część użytkowników uznała to za oficjalną niemiecką reklamę Xbox’a 360. Ech… ci Amerykanie!
I tym sympatycznym akcentem zakończmy dzisiejszy wpis.
Od czasu oficjalnego potwierdzenia prac nad trzecią odsłoną Fallouta - kultowej serii gier cRPG osadzonej w realiach post-nuklearnych, dziesiątki tysięcy fanów oczekiwały jakichkolwiek informacji na temat tegoż tytułu. Póki co Bethesda Softworks (bo to właśnie oni przejęli prawa do serii po upadku Black Isle) nie zdradzała zbyt wiele. Ale jest, od trzech dni dostępny jest w sieci pierwszy teaser gry. Oto on:
No dobrze, to tyle tytułem wstępu. Przejdźmy teraz do głównego dania. Ot tak wyszło, iż ludzie z Bethesdy - całkiem słusznie - postanowili stworzyć nowego Fallouta jako tytuł multiplatformowy, a co za tym idzie, gra trafi również na dwie liczące się platformy konsol nowej generacji. Mowa oczywiście o Xbox’ie 360 oraz trzeciej Playstacji.
Grono „fanów” serii, a tak naprawdę zagorzałych PC’towców nie omieszkało trafnie komentować zaistniałą sytuację. A mi przyszło czytać ten stek bzdur na jednym z większych for dyskusyjnych, głównie składających się z użytkowników poczciwych PieCyków. Poniżej zamieszczam kilka „ciekawych” opinii „specjalistów” oraz komentarz do nich autorstwa oczywiście własnego.
„Skandal, chryja, dno, beznadzieja, farsa, komercha i skrajnie bezczelna próba zepsucia legendy gier w imię zarobienia kasy. Niestety moje najgorsze obawy okazały się słuszne- Fallout 3 R.I.P.”
Gry nie widział, ale już wie że warta nic nie będzie. Jak na mój gust „dziecię neostrady”. : P
„no to do dupy . fallout zawsze był tylko na kompy i dawał sporą przewage na konsolami jesli chodzi o graczy”
Tutaj mamy prawdziwego „znaffcę”! Po pierwsze, Fallout już witał wcześniej na konsolach, a po drugie nie rozumiem części o przewadze. Że niby ogółem było więcej graczy na PC niż na konsolach czy o co chodzi?
„No nareszcie producenci zaczynają robić także wielkie produkcje na konsole :)”
Nareszcie? Hmm… troszkę dziwny to komentarz zwłaszcza że większość „wielkich” serii rozrywki „growej” to tytuły konsolowe. : P
„Ale wracają co tematu. Teraz wiemy czego możemy się spodziewniać po Fallout 3: - piękna, przecudna grafika FPS - cudowna muzyka HD - wszystkie wypowiedzi npc-ów mówione - czas rozgrywki 10 -15 godzin (max) + 15 minut za każdy płatny dodatek ( do pobrawia przez XBOX Live za 2 dolary każdy - promocja) to chyba wszystko
Możemy zapomieć o - mature contents - rozbudowanych…. przepraszam zapomiałem się ….. przegadanych dialogach - wyborach moralnych - wielotorowości fabuły - zadaniom , które można rozwiązać w więcej niż jeden sposób - drużynie (vide F1/2) etc.”
No to lecim po kolei:
-To teraz domeną Konsol jest „piekna, przecudna grafika FPS” ? Jessu jeszcze PeCeciarze zaczną gadać, że grafika się nie liczy! A co z głównym działem w wojnie PC vs konsole, czyli Crysisem?
-No tak, na PC to nie ma dobrej muzyki…
-Chyba osoba komentująca nigdy nie grała w np. jRPG’i na konsolach… gdyby tam wszystkie teksty były czytane to i Blu-Ray by nie nastarczył.
-No tak, teraz wychodzi na to że gry konsolowe są krótkie… i mówi to osoba grająca na PC gdzie głównym daniem są produkcje FPS długości 5-10h. Ale mijając już to, Bethesda nigdy nie zrobiła krótkiej gry! To, czemu miała by to zrobić teraz?
-Nie, F3 nie ma ukazać się na Wii tylko na PS3 i X360, a to Nintendo jest przeciwnikiem treści dla dorosłych w grach…
-Przepraszam bardzo, ale nawet PC’towe Baldury nie są tak przegadane jak japońskie dzieła na konsole. : P
-Fable, KotOR’y etc. Tytuły jako pierwsze dające naprawdę duże możliwości, jeśli chodzi o wybory moralne i w dodatku tytuły… konsolowe!
-tutaj po części racja, gry konsolowe są zazwyczaj liniowe, acz być nie muszą, o czym świadczy chociażby Oblivion.
-Jak wyżej.
-Ale czemu?
„GRY robi sie dla pieniedzy a nie idei.”
A tutaj człowiek ma naprawdę rację! Piwo mu postawić!
I to by było na tyle… Te komentarze „profesjonalistów” mam nadzieję, że wystarczą.
No dobrze, kończąc wyjaśnię jeszcze, iż upraszczanie gier przenoszonych z PC na konsole nie jest winą tych niepozornych pudełeczek stojących przy telewizorach. Na konsole naprawdę powstają gry ambitne, rozbudowane oraz przegadane, acz są to w znakomitej większości tytuły od naszych Japońskich braci, którzy cisną z konsol ile się da. Tym czasem Gry stricte klonowe, które teraz przechodzą takową „transformację” to zazwyczaj serie pochodzące od „zachodnich” producentów, którzy jakimś dziwnym sposobem nie widzą potencjału tych maszynek. Póki wielkie korporacje „zachodu” nie zmienią podejścia (konsola = zabawka, która ma oferować prostą, wręcz prymitywną rozrywkę), dopóty dawne, kapitalne serie będą bezczeszczone przez mainstreamowe kontynuacje tworzone dla zysku na konsole oraz przy okazji i PC’ty…
Wpis ten – jak już sama nazwa wskazuje – traktować będzie o „Magazynie reporterów Polsatu”, którego nowe odcinki mamy wątpliwą przyjemność oglądać we wszystkie dni powszednie o godzinie 16.25. Co prawda, zazwyczaj w ten czas jestem z dala od domu, acz kilkakrotnie niestety zdarzyło mi się jednak być “w pobliżu”, i los tak chciał iż widziałem tenże program w akcji(choć co prawda, razy niewiele).
A akcja ta wywarła na mnie takie wrażenie, że postanowiłem poświęcić „Interwencji” nowy wpis na blogu.
Wrażenie wywarte, było oczywiście jak najbardziej negatywne, czemu? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Zaczynając od bodajże najistotniejszego punktu wszystkich programów tego typu, jak i prasy oraz tym podobnych. Zaczynając od tematów, jakie program przedstawia w każdym kolejnym odcinku. A są one po prostu słabe. Szanowni reporterzy albo mają wyjątkowo mizerny talent dziennikarski, albo po prostu są niebanalnie leniwi, ponieważ „wielkich” tematów w programie uświadczyć praktycznie się nie da, a miast nich ludzie odpowiedzialni za reportaże wciskają oglądającym byle zajawki „z ulicy” w znacząco przekoloryzowanej oraz podniesionej do rangi skandalu dziesięciolecia formie. Mówiąc dokładniej, są to zazwyczaj historie zwykłych ludzi, którzy mają po prostu zwykłe problemy (takie problemy mają tysiące ludzi w Polsce i setki tysięcy na świecie!) w walce z którymi dziwnym sposobem sobie nie radzą (na mój gust powodem jest lenistwo oraz podejście wielu ludzi, uważających iż wszystko powinno się załatwiać samo, podczas gdy oni poczekają). Historie naturalnie przedstawione hucznie niczym rozpętanie kolejnej wojny światowej. Zaraz padnie stwierdzenie, iż nie ma nic złego w programie traktującym o problemach przeciętnych ludzi. Może i racja, ale wszyscy mamy swoje problemy i jakoś każdy musi sobie z nimi radzić samemu, nie uciekając po pomoc do jakiejś stacji telewizyjnej i jej brukowco-podobnych programów. I dlatego nie widzę sensu pokazywania tego w telewizji, w programach o wysokim budżecie, który można by przeznaczyć na lepsze cele.
No i nie zapominajmy o fakcie, iż z każdej relacji wcale nie trzeba od razu robić wielkiej sensacji (!) w wybuchowej oprawce.
Gdyby przynajmniej tematy o problemach ludu były jedynie częścią repertuaru – nie miał bym nic przeciwko. Ale niestety program traktuje praktycznie tylko o nich.
Zostając dalej przy samych tematach, warto wspomnieć, że reporterzy wykazują wyjątkowy nieprofesjonalizm stając zawsze po jednej stronie barykady, wynosząc ją na piedestał oraz przyznając jej całkowitą rację, podczas gdy lekceważą alternatywne możliwości powstania problemu. (Po części winne obie strony konfliktu? Bzdura!) W skrócie; zazwyczaj prezentują „czysty” podział na Dobro i Zło, bez wyjątków. Co na mój gust nie przystoi rzetelnym reporterom, takie rzeczy to bardziej w kościele niż w programie reporterskim o tematyce społeczno-interwencyjnej.
Po za tym są również tematy całkowicie absurdalne, pełniące najprawdopodobniej rolę zapychaczy wolnego czasu antenowego – że wspomnę te o nazistowskich stronach internetowych czy grafikach komputerowych reprezentujących jakieś pedofilskie zapędy, po co komu o takich bzdurach wiedzieć?!
Zostawiając temat reportaży nie mogę przy okazji oprzeć się wypomnieniu „Interwencji” strasznie kiczowatej oprawy wizualnej, która często obfituje w beznadziejne inscenizacje wydarzeń oraz widoczną reżyserkę pod „publikę”.
No i to by było chyba na tyle. Osobiście uważam ten program za jeden z najsłabszych, jakie możemy spotkać w rodzimej telewizji i naprawdę wcale bym nie rozpaczał gdyby został zdjęty z anteny. Rzeknę jeszcze przy końcu, iż w artykule darowałem sobie omawianie samych wartości, jakie program prezentuje, ukazując za każdym razem przemoc, biedę oraz same ciemne strony przeciętnego życia ludzkiego. Czy naprawdę ten żywot tylko z nich się składa? No cóż, ja bym polemizował…
Z dniem wczorajszym ruszyła nowa kategoria produktów w internetowym sklepie gram.pl.
Mówiąc dokładniej kategoria, w której znajdziemy produkty (póki co kilka fanowskich gadżetów) kosztujące nas jedynie wirtualną walutę!
Gdyby ktoś nie znał idei wPLN’ów, już śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż firma wydawnicza CD-Projekt wraz z uruchomieniem swojego internetowego sklepu wysyłkowego (gram.pl) postanowiła dodawać do wszystkich produktów (gier etc.) kupony z kodami, po wpisaniu których w koncie sklepowym dostajemy wirtualną walutę. Tą ot cyfrową mamonę jak dotąd mogliśmy wykorzystywać jedynie do obniżania cen gier, gadżetów oraz ew. do opłacania kosztów przesyłki w gram’ie. No a teraz, pozbywając się swoich wPLN’ów możemy dostać produkt całkowicie za darmo! No może i nie całkowicie, ponieważ przesyłki opłacić już się tak nie da (acz są sposoby by obejść to ograniczenie, np. kupując jakąś grę i opłacając wysyłkę paczki wirtualną walutą, dodatki możemy dorzucić do tejże paczki nie ponosząc kolejnych kosztów).
I choć obecnie oferta gadżetów nie jest specjalnie bogata (koszulki Gothic 3 które rozeszły się jeszcze wczoraj, mousepady i albumy z G3 oraz plakaty z Guild Wars i Lineage) jednak ciekawą inicjatywę warto pochwalić oraz wesprzeć, zwłaszcza iż gram.pl zapowiada rozszerzanie oferty i dodawanie nowych bajerów. Tak więc jedynie co pozostaje to wchodzić O TUTAJ i zamawiać! (oczywiście jeżeli posiadacie nadwyżkę wPLN’ów)
Stało się! Dnia 19 Maja 2007 roku, podczas wielkiej inauguracji turnieju Worldwide Invitational w Seulu (Korea Południowa oczywiście) przedstawiciele Blizzard Entertainment oficjalnie potwierdzili krążące w sieci od dłuższego czasu informacje - powstaje StarCraft 2!
Czego możemy się spodziewać po nowym „Starku”? Na pierwszy ogień idzie świeży silnik graficzny autorstwa oczywiście „Zamieci”, generujący duże ilości, naprawdę ładnie wymodelowanych jednostek oraz ciekawie wyglądające mapy z przestrzenią kosmiczną w tle. (walka odbywa się na platformach kosmicznych itp.)
Nowy silnik oparty jest na bibliotekach DX 9.0 co oznacza, że nie uświadczymy „rewolucji” którą niesie dziesiąta generacja DirectX..
W grze nie uświadczymy również żadnej nowej rasy, tak więc dostępne będą jedynie dobrze nam znane, stare strony konfliktu - Terrani, Zergowie oraz Protossi.
Scenariusz kampanii będzie kontynuacją tego znanego z „jedynki” i dodatku, a więc nieobędzie się bez spotkania kilku starych znajomych (że wymienię chociażby Sarę Kerrigan). Gra nie będzie posiadać limitu jednostek a dzięki regulowanej szybkości rozgrywki każdy połapie się w akcji.
System zarządzania surowcami pozostanie ten sam, przechodząc jedynie lekki lifting.
Wiele ze starych jednostek, znanych z poprzedniej odsłony gry uzyska teraz nowe umiejętności. Co niektóre zostaną zastąpione nowymi - według Blizzard’a jeszcze bardziej zrównoważy to strony konfliktu niż to miało miejsce ostatnio, po prostu umilając rozgrywkę.
Co więcej, pełna wersja gry standardowo będzie posiadać edytor map oraz kampanii, rozgrywka wieloosobowa nadal będzie oparta o system Battle.net, a wraz z startem nowego StarCraft’a nie zostaną zamknięte serwery BN poprzedniczki. A na zakończenie warto wspomnieć, iż nie ma absolutnie żadnych planów przeniesienia gry na platformy konsolowe.
I to by było na tyle jeśli chodzi o samą grę. Pozostaje sprawa premiery. OtóżBlizzard oficjalnie zapewnił, iż ta nie nastąpi w tym roku.
Wiedząc, iż gra jest tworzona od roku 2003 (rozpoczęto produkcję wraz z zakończeniem prac nad dodatkiem do WarCraft III) przez 40 osobowy zespół, a tryb multiplayer jest już w pełni grywany wszystkimi rasami – stawiał bym na czas dziesięciolecia powstania pierwszej odsłony gry, czyli 28 Marca 2008 roku. Ale to czy w mych domysłąch jest choćby ziarenko prawdy - dopiero się okaże. W końcu jak zapewne wszyscy wiedzą, z Blizzardem nigdy nic nie jest pewne. Reasumując, pozostaje czekać i czekać i czekać… bo naprawdę jest na co!
Pozdrawiam!
Ostatnie komentarze