Innuendo 39

Ludzie są tak nieodzownie szaleni, iż nie być szalonym znaczyłoby być szalonym innym rodzajem szaleństwa…

Archiwum z Wrzesień 2006

Konsole i ich ewolucja…

Posted by Michał Chrostek w dniu 17/09/2006

Od pewnego czasu rynek konsol stacjonarnych przeżywa nie lada „rewolucje”. I nie mówię tu wcale o nadchodzącym „Łii” , dziecku Nintendo które nomen omen jeszcze niedawno nosiło mówiącą wiele nazwę „Revolution”. O nie, ja mam zamiar wspomnieć tutaj o tych „konwencjonalnych” konsolach, które przeżywają od pewnego czasu drastyczne zmiany.
A mówiąc dokładniej transformację w … PC.
W czym to się objawia? Otóż początki tego zjawiska można wyśledzić w roku 2001 gdy Microsoft postanowił wrzucić na rynek swoje dziecko rozrywki wideo – czyli Xbox`a. Już pomijając, iż konsola opierała się o typowe, tyle że lekko zmodyfikowane podzespoły komputerowe jak trójeczka GeForce oraz Pentium 3.
Prawdziwą rewolucją było zaszczepienie w konsoli dysku twardego. Jakim że luksusem okazało to się dla graczy których portfele zostały odciążone z wydatku na karty pamięci, a konsola stała się centrum multimedialnym na które można zgrać muzykę, filmy, programy homebrew czy nawet gry „by się oryginałka nie zrysała”. ;)
Oczywiście ten zabieg został również zbesztany przez rzesze konwencjonalistów, którzy okrzyknęli Xbox`a „PC’tem w przebraniu konsoli”*. Ale dysk to również wielka pomoc dla programistów, którzy dzięki wykorzystaniu tej przestrzeni mogli znacznie bardziej puścić wodze fantazji. Oczywiście pomysł się przyjął. Ot dwa największe next-gen’y praktycznie wymuszają posiadanie HDD na pokładzie (X360 niby nie potrzebuje ale niektóre gry go wymagają a inne działają po prostu bestialsko gdy go zabraknie!). W czym problem zapytacie? Przecież wrzucenie twardego dysku do konsoli to jeszcze nie transformacja w PC… No nie, ale trzeba zauważyć, iż od tego momentu projektanci konsol coraz bardziej zaczęli się rozbestwiać przy projektowaniu nowych maszynek. A właściwie nie projektanci a ludzie od Sony, którym weszło na myśl by HDD był integralną częścią oraz iż będzie możliwość wymiany dysków na większy. Po za tym konsola ma posiadać na pokładzie standardowo Linuxa czyniącego go ponoć już komputerem. Sony nawet wystąpiło z wnioskiem by przemianować PS3 na „komputer”, ponieważ nazwa „konsola” nie wyraża pełni możliwości tego „cacka”. Ale to jeszcze nie szczyt góry lodowej… Otóż Ken Kuternoga (hłehłe) przebąkuje nawet o zamiarze wprowadzenia możliwości rozszerzania ilości pamięci RAM konsoli – a ci co się na to nie zdecydują będą skazani na niższe ustawienia szczegółowości. Oczywiście są to jak na razie niepotwierdzone informacje, ale każda plotka ma zawsze coś z prawdy a takie pomysły, kto wie czy nawet, jeżeli nie przy tej generacji – nie zostaną wprowadzone w następnej? Wyobraźcie to sobie, konsole o otwartej strukturze… Nie realne? Tak również myślano jeszcze kilkadziesiąt lat temu w/s komputerów, które do momentu wypuszczenia przez IBM PC`ta – były strukturą zamkniętą.
I na koniec jeszcze jedno pytanko – czy w ogóle za kilka lat nadal będzie istnieć coś takiego jak konsola? Skoro PS3 to już komputer, to czym będzie PS4 i X720 ?
Oczywiście wiem, iż te przemyślenia są dosyć „śmiałe” jak na dzisiejszy stan wiedzy w temacie zamiarów producentów konsol. Ale co by było gdyby jednak tak się stało?

*Co ciekawe PS2 również posiada fabrycznie miejsce na wsadzenie HDD (tyle iż jest to dosyć kłopotliwe ponieważ trzeba mieć jeszcze Network Adapter) a jakoś nikt Czarnulki od PC’tów nie wyzywał… Dziwni ci fanboye…

PS: W tekście nie wymieniłem wszystkich rzeczy ściągniętych od PC’tów i wrzuconych do konsol (oraz świadczących o ich komputeryzacji) na przestrzeni ostatnich lat. Powód jest prosty – to jest wpis a nie cały obszerny artykuł, a takowy trzeba by było napisać by wszystkie „zrzynki” wymienić. Może kiedyś taki napisze i ukaże się w jakimś magu… kto wie? ;)

Opublikowany w 2. Gry | Komentarzy: 3 »

Kaczki, Tłumoki, Wieśniaki, Buraki, Debile, Kretyni i IV RP …

Posted by Michał Chrostek w dniu 14/09/2006

Klony, burak i wyrośnięty matoł. Takim ot „typom” naród Polski dał władzę na cztery lata (w wypadku jednego z „Klonów” na pięć). Nie kryje, iż zawsze byłem przeciwnikiem partii prowadzonych przez wyżej wymienionych. Nie kryję, iż niedobrze mi się robi na ich widok, oraz iż wiele z ich pomysłów uważam za absurd. W końcu nie kryje, iż uważam ich za bandę oszustów, kłamców oraz po prostu żałosnych kreatur, które jedyną szansę na dowartościowanie swojego żałosnego ego znaleźli w wybiciu się na stanowiska, których obowiązków tak na dobrą sprawę nie potrafią teraz wypełniać. O tych ludziach prawdopodobnie głównie będę pisać w tej kategorii. A na rozruch ot kilka filmików z popularnego serwisu www.youtube.com przedstawiających, co żeś narodzie z nad Wisły wybrał!
Pozdrawiam.

Wpadki słowne

Big cyc i Klony

Hymn Polski

Fiut polskiej młodzieży

Giertych Pis Rydzyk

Pakt stabilizacyjny

Giertych i jego edukacja

Inteligentny Lepper

Na koniec polecę jeszcze www.chomiks.com – wyśmienity serwis na którym co dzień możemy przeczytać nowy komiks polityczny. :)

Opublikowany w 7. Różności, 8. Video | Komentarzy: 47 »

Kod Leonarda Da’Vinci – Hit czy kit?

Posted by Michał Chrostek w dniu 13/09/2006

„Kod Leonarda Da Vinci” autorstwa Dan’a Brown’a okazał się swego rodzaju ‘objawieniem’ na rynku ogólnoświatowej literatury, szybko stając się totalnym bestseller-em.

Osobiście po książkę sięgnąłem z czystej ciekawości, by doświadczyć cóż ta powieść oferuje, jak wysoki poziom prezentuje. Co przyczyniło się do jej rewelacyjnej (ponad 40mln!) sprzedaży. Oraz co skusiło ‘szychy’ z Hollywood do kręcenia na jej podstawie wysoko budżetowego filmu pełnometrażowego.
Co prawda od początku wiedziałem iż szanowny Pan Brown zżynał co nie miara ze starszych, lepszych oraz mniej sensacyjnych książek jak „Święty Graal, Święta Krew” M. Baigent`a oraz R. Leigh`a. Ale jednak wciąż byłem przeświadczony, iż coś w tej książce musi być skoro schodzi jak ciepłe bułeczki. A więc zasiadłem przed nią, rozpocząłem ‘wchłanianie’ powieści i… totalnie znudzony po połowie godziny przerwałem. Takich przesiadek zaliczyłem kilka (w końcu to przeszło pół tysiąca stron!) nim ujrzałem koniec. Zamknąłem książkę, odłożyłem na półkę, i całkowicie załamany stwierdziłem, że „tu nic nie ma!”. Znaczy się oczywiście nic ciekawego, bo jednak te przeszło pięćset stron było pokryte literkami składającymi się w wyrazy, które z kolei układały się w zdania…

Ale co z tego? Jaki to ma sens skoro książka prezentuje żenujący poziom akcji, niemrawe postacie jak i wiele nieścisłości oraz absurdów w fabule? Może i racja, że przedstawia kilka ciekawych faktów oraz przekłamań historycznych, ale to jak już wcześniej pisałem – zostało zerżnięte na „żywca” z innych książek (min. Wyżej wymienionej) a za coś takiego raczej pochwały się nie należą… W sumie jedyny punkt książki, jaki mi się podobał to opisy wielu prawdziwych miejscówek z Paryża i Londynu, acz takie rzeczy można znaleźć w przewodnikach… Więc czy coś w tej książce jest wartościowego? Może i jest, w końcu przeczytać się da, i nawet trochę radości to przyprawia, ale to przecież jest bestseller! A takowy chyba powinien prezentować najwyższą z możliwych form?

Ogólnie rzecz biorąc „Kod Leonarda Da Vinci” to typowa nowelka dla znudzonych ludzi (z wskazaniem na znudzone panie), po części dramat, mający nawet trochę z romansidła, no i wzbogacony o kapkę historii oraz „szokujących” faktów i teorii. Czemu stał się bestsellerem? Ponieważ Brown trafił z tematem gatunku „skandal” przedstawionym w luźnej, przyjemnej formie własnie w dobrym czasie. Przykład ten udowadnia, iż to, co „bestseller’owe” wcale wybitnie dobre być nie musi. Co z kolei świadczy iż ludzie często lubią bardziej proste i kiczowate powieści niż naprawdę dobry kawałek literatury.

PS: Dla czystości sumienia podkreślę, iż ja tej książki nie kupiłem (tylko moja starsza : ) a jedynie przeczytałem. Po za tym, dobrałem się do niej dopiero w momencie, gdy była już „mega sellerem”, czyli nie przyczyniłem się do wyniesienia tej powieści, do tejże rangi!

PS2: Gwoli wyjaśnienia musze wspomnieć, iż nie miałem zamiaru publikować tu pełnoprawnej recenzji a jedynie swe skromne zdanie. Więc proszę się nie czepiać o brak konkretnej argumentacji np. czemu postacie są niemrawe… To jest jedynie moje subiektywne odczucie / zdanie!

Opublikowany w 5. Literatura, 7. Różności | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.