Od pewnego czasu rynek konsol stacjonarnych przeżywa nie lada „rewolucje”. I nie mówię tu wcale o nadchodzącym „Łii” , dziecku Nintendo które nomen omen jeszcze niedawno nosiło mówiącą wiele nazwę „Revolution”. O nie, ja mam zamiar wspomnieć tutaj o tych „konwencjonalnych” konsolach, które przeżywają od pewnego czasu drastyczne zmiany.
A mówiąc dokładniej transformację w … PC.
W czym to się objawia? Otóż początki tego zjawiska można wyśledzić w roku 2001 gdy Microsoft postanowił wrzucić na rynek swoje dziecko rozrywki wideo – czyli Xbox`a. Już pomijając, iż konsola opierała się o typowe, tyle że lekko zmodyfikowane podzespoły komputerowe jak trójeczka GeForce oraz Pentium 3.
Prawdziwą rewolucją było zaszczepienie w konsoli dysku twardego. Jakim że luksusem okazało to się dla graczy których portfele zostały odciążone z wydatku na karty pamięci, a konsola stała się centrum multimedialnym na które można zgrać muzykę, filmy, programy homebrew czy nawet gry „by się oryginałka nie zrysała”. ![]()
Oczywiście ten zabieg został również zbesztany przez rzesze konwencjonalistów, którzy okrzyknęli Xbox`a „PC’tem w przebraniu konsoli”*. Ale dysk to również wielka pomoc dla programistów, którzy dzięki wykorzystaniu tej przestrzeni mogli znacznie bardziej puścić wodze fantazji. Oczywiście pomysł się przyjął. Ot dwa największe next-gen’y praktycznie wymuszają posiadanie HDD na pokładzie (X360 niby nie potrzebuje ale niektóre gry go wymagają a inne działają po prostu bestialsko gdy go zabraknie!). W czym problem zapytacie? Przecież wrzucenie twardego dysku do konsoli to jeszcze nie transformacja w PC… No nie, ale trzeba zauważyć, iż od tego momentu projektanci konsol coraz bardziej zaczęli się rozbestwiać przy projektowaniu nowych maszynek. A właściwie nie projektanci a ludzie od Sony, którym weszło na myśl by HDD był integralną częścią oraz iż będzie możliwość wymiany dysków na większy. Po za tym konsola ma posiadać na pokładzie standardowo Linuxa czyniącego go ponoć już komputerem. Sony nawet wystąpiło z wnioskiem by przemianować PS3 na „komputer”, ponieważ nazwa „konsola” nie wyraża pełni możliwości tego „cacka”. Ale to jeszcze nie szczyt góry lodowej… Otóż Ken Kuternoga (hłehłe) przebąkuje nawet o zamiarze wprowadzenia możliwości rozszerzania ilości pamięci RAM konsoli – a ci co się na to nie zdecydują będą skazani na niższe ustawienia szczegółowości. Oczywiście są to jak na razie niepotwierdzone informacje, ale każda plotka ma zawsze coś z prawdy a takie pomysły, kto wie czy nawet, jeżeli nie przy tej generacji – nie zostaną wprowadzone w następnej? Wyobraźcie to sobie, konsole o otwartej strukturze… Nie realne? Tak również myślano jeszcze kilkadziesiąt lat temu w/s komputerów, które do momentu wypuszczenia przez IBM PC`ta – były strukturą zamkniętą.
I na koniec jeszcze jedno pytanko – czy w ogóle za kilka lat nadal będzie istnieć coś takiego jak konsola? Skoro PS3 to już komputer, to czym będzie PS4 i X720 ?
Oczywiście wiem, iż te przemyślenia są dosyć „śmiałe” jak na dzisiejszy stan wiedzy w temacie zamiarów producentów konsol. Ale co by było gdyby jednak tak się stało?
*Co ciekawe PS2 również posiada fabrycznie miejsce na wsadzenie HDD (tyle iż jest to dosyć kłopotliwe ponieważ trzeba mieć jeszcze Network Adapter) a jakoś nikt Czarnulki od PC’tów nie wyzywał… Dziwni ci fanboye…
PS: W tekście nie wymieniłem wszystkich rzeczy ściągniętych od PC’tów i wrzuconych do konsol (oraz świadczących o ich komputeryzacji) na przestrzeni ostatnich lat. Powód jest prosty – to jest wpis a nie cały obszerny artykuł, a takowy trzeba by było napisać by wszystkie „zrzynki” wymienić. Może kiedyś taki napisze i ukaże się w jakimś magu… kto wie?