Innuendo 39

Dlaczego koniecznie nie możesz mieć racji tylko dlatego, że kilka milionów ludzi sądzi, że jej nie masz?

Archiwum kategorii ‘2. Gry’

Wszystko co związane z grami komputerowymi / video.

Welcome to Seth MacFarlane’s Cavalcade of Cartoon Comedy!

Opublikował/a Arhon w dniu wrzesień 10, 2008

Jako że ostatnimi czasy brakuje mi troszkę weny (czytaj; nie chce mi się) do pisania jakichkolwiek interesujących wpisów, ot postanowiłem uraczyć tego bloga jakże ciekawą zapchajdziurą. A oto ona:

Wielce szanowny Pan Seth McFarlane, twórca dosyć popularnego swego czasu serialu animowanego „Family Guy” (u nas „Głowa Rodziny”) widocznie cierpiąc na brak zajęcia (w końcu jego serial został zdjęty…) postanowił zafundować fanom komediowej animacji serię krótkometrażowych filmików. Te stworzone na modłę jego dawnego dzieła, zwłaszcza podobne stylem, aczkolwiek całkowicie nie powiązane z owym, można już oglądać na tym kanale youtube.

A oto przykład, parodia kultowej gry Mario Bros.

Cóż, jako że naprawdę lubiłem niegdyś ten serial a prezentowany w nim humor (mimo, iż całkowicie bezsensowny) nadal mi odpowiada, te filmiki (co prawda, na razie tylko dwa ale wkrótce mają być nowe) były dla mnie naprawdę miłą niespodzianką. I z niecierpliwością czekam na nowe! A tymczasem wracam do oglądania od początku wszystkich serii South Park. :D

Opublikowany w 2. Gry, 3. Filmy, 6. Media, 8. Video | Otagowane: , , , , , | Zostaw Komentarz »

Chuck Norris: Bring On the Pain

Opublikował/a Arhon w dniu sierpień 27, 2008

Mimo iż informacja ta do najświeższych już nie należy, jednak nie mogę pozwolić by nie pojawiła się na moim blogu. Jest po prostu AŻ TAK „bad-ass”!

Otóż w tajnych laboratoriach popularnego dewelopera zwanego Gameloft-em powstaje nic innego, jak gra o przygodach Chucka Norrisa! Dokładniej rzecz ujmując, gra na telefony komórkowe. A nosi wdzięczny tytuł „Chuck Norris: Bring On the Pain”, – już to czuję w kościach, po prostu skopie zadki!
Czym będzie? Ot prostym, staro-szkolnym beat-em-upem, w którym to nasz dzielny Chuck zmierzy się m. in. z takimi sławami jak Fidel Castro czy Kim Jong-il. Oczywiście by uratować świat.
Twórcy opisują swoje dzieło jako „prześmieszne zatopienie w życie legendy”, a ja nie rozumiem, o co chodzi z tym prześmiesznym. Czy oni widzą coś śmiesznego w Walkerze?! Jeżeli tak, to już im współczuję… zemsta Chucka będzie bolesna.

Miejmy nadzieję, iż owy tytuł zadebiutuje wkrótce – osobiście już nie mogę się doczekać! Na osłodę czasu oczekiwania, poniżej miażdżąca grafika z okładki gry, oraz plakacik reklamowy.

Dawajcie ten ból, no już!

Ostrzeżenie – nawet cyfrowy Chuck Norris może spowodować poważne obrażenia przyjaciołom – geniusze. ;)

Opublikowany w 1. News, 2. Gry | Otagowane: , , , | Zostaw Komentarz »

Czy Niemcy są normalni?

Opublikował/a Arhon w dniu lipiec 24, 2007

To pytanie zawsze zaprzątało me myśli, a ja tak naprawdę nigdy nie udzieliłem sobie na nie jednoznacznej odpowiedzi. Choć zazwyczaj bardziej skłaniałem się w stronę tej negatywnej.
Aczkolwiek wcale nie świadczy to, iż posiadam na temat naszych zachodnich sąsiadów jakąś „ekstremalną” wizję, ja po prostu odkąd ma pamięć sięga, darzę ich nie lada niechęcią, i to się prawdopodobnie już nigdy nie zmieni, a wpływa na mój osąd w wiadomy sposób…
W każdym bądź razie, tak naprawdę nie mi odpowiadać na to pytanie, a każdy zapewne ma swoje zdanie na ten temat. Zostawiając sprawę ogółu niemieckiego, muszę jednak wspomnieć, iż jako gracz, od dłuższego czasu uznawałem rząd naszych sąsiadów zza Odry za nie do końca „Teges”, czemu? Otóż z powodu kompletnego przeczulenia w sprawie brutalnych gier, których duża część do sklepów w Niemczech w ogóle nie trafia, bądź trafia w znacznie zmienionej formie. Ot tak, działania anty growe władz ustawodawczych tego kraju uznawałem za głupotę. No i pewnie nadal bym tak uważał gdyby nie poniższy filmik, do którego obejrzenia serdecznie zapraszam!

Widząc takie rzeczy naprawdę zakazy i restrykcje związane z rozrywką komputerową oraz video wydają się w pełni uzasadnione. Mówiąc wprost, chrońmy Niemców przed grami!

Na końcu podkreślę, to nie jest zabawne, to jest przykre!

Opublikowany w 2. Gry, 7. Różności, 8. Video | Komentarzy: 6 »

I Hitlera zbanowali!

Opublikował/a Arhon w dniu czerwiec 10, 2007

Jakiś czas temu (połowa maja?) ruszyła akcja Microsoftu mająca na celu odłączenie „oszustów” od usługi sieciowej giganta. Mówiąc dokładniej, konsole na których wykryto jakiekolwiek modyfikacje (chipy, flash napędu) dostają automatycznie „oznaczenie”, w czego rezultacie, owe egzemplarze zostają na stałe odcięte od usługi Xbox Live!
Tak więc tysiące ludzi zostało pozbawione jednego z najistotniejszych „ficzerów” nowej zabawki Microsoftu. Na pewno są wielce zadowoleni z tego powodu. ;)

Oczywiście inicjatywa motywowana takimi pobudkami (w końcu oni tylko walczą o „sprawiedliwą rozgrywkę dla graczy stosujących się do zasad”!) nie mogła obejść się bez tony komentarzy (bluzg w stronę Micro?) oraz innych sposobów wyrażania ogólnego zadowolenia graczy. Poniżej przedstawiam chyba najciekawszy z nich.

Jest to fragment filmu „Upadek” (org. „Der Untergang”, rok 2004) z podłożonymi napisami ciekawie komponującymi się z samym filmem, oraz zabójczo parodiującymi daną sytuację.Ja się uśmiałem, mam nadzieję że i Wam się spodoba!

Tytułem ciekawostki wspomnę jeszcze, iż filmik ten jakiś czas temu trafił do popularnego serwisu gametrailers.com, gdzie pewna część użytkowników uznała to za oficjalną niemiecką reklamę Xbox’a 360. Ech… ci Amerykanie!
I tym sympatycznym akcentem zakończmy dzisiejszy wpis.

Opublikowany w 2. Gry, 8. Video | Zostaw Komentarz »

Powrót do przeszłości – z czasów GH…

Opublikował/a Arhon w dniu styczeń 3, 2007

Przegrzebując dnia dzisiejszego, niezliczone foldery z różnorakimi tekstami własnymi jak i nie, które przez ostatnie kilka lat zgromadziły się, tworząc całkiem spory zapychacz twardziela na moim Piecyku, całkowicie przypadkowo (HyHy) natrafiłem na kilka tekstów przeznaczonych do publikacji, a które niestety tegoż zaszczytu nie dostąpiły. A że jeden z nich okazał się nie recenzją czy zapowiedzią, tylko wywiadem, postanowiłem wrzucić go tutaj, by w końcu doczekał się swoich „pięciu minut”. Zapraszam do lektury i pozdrawiam.

Oto przedstawiam wam jeden z dwóch – przygotowanych przez Serka oraz Mnie (czyli Krasusa : ) do dziewiątego już numeru GH – wywiadów z sławnymi osobami branży gier video.
W tymże miejscu przepytujemy jednego z redaktorów największego „czasopisma dla graczy w Polsce”. Osobę, o której tak naprawdę niewiele wiadomo – bo się kryje szczwana bestyja.
Co prawda były głosy fanów / antyfanów twierdzące, iż widziały tęże personę, byli i ludzie którzy tworzyli jego profile psychologiczne (sic!) na podstawie tekstów i odpowiedzi na listy z magazynu. Znaleźli się i węszący teorie spiskowe, twierdzący, iż tak naprawę osoba ta nie istnieje! Jak jest naprawdę? Tego wam nie powiem, (bo sam nie wiem…). Jedyne, co mogę zrobić to życzyć miłej lektury naszego wywiadu z …Smugglerem z CD-Action.

Krasus: Na dobry początek może by jakieś typowe (sztampowe) pytanko…
O, dla przykładu czy miałeś przyjemność spotkać się wcześniej z naszym
magazynem? I co ważniejsze, jak ci się podobał?

Smuggler: A do jakiego magazynu jest ten wywiad? : )

Serek: Mówi się, że pierwszy sprzęt do grania to w oczach przeciętnego
gracza ten najważniejszy, najlepszy i najbardziej wbijający się w
pamięć. Co było twoją pierwszą “maszyną” do gier?

Smuggler: ZX Spectrum 48 KB. A wcześniej automaty coin-up.

Krasus: Czy chciałbyś by przez Wrocław przeszła Parada Wolności? Oraz
czy postanowiłbyś wesprzeć ten wzniosły cel swą obecnością?

Smuggler: Nie przeszkadzałoby mi to. Wziąłbym aparat i porobił sporo fotek.

Serek: Czy twoim zdaniem ludzie z takich redakcji jak Gameholic mają w
przyszłości szanse na pracę w CDA lub innym magazynie w branży?

Smuggler: Każdy, jak jest dobry, ma szanse.

Krasus: Znając twą pasję po prostu nie mogę się powstrzymać przed zadaniem tego pytania… Czy oglądałeś już „Garfield: A Tail of Two Kitties”? Jeżeli tak, podziel się wrażeniami.

Smuggler: W życiu. Obejrzałem pierwszą część, zwymiotowałem na buty i uznałem,
że więcej na ten film (i następne) nabrać się nie dam.

Serek: Jak postrzegasz zwiększenie się ilości ludzi nazywanych przez
ciebie “chwastami” na rzecz tych, którzy wiedzą czego oczekują od życia
i potrafią mu spojrzeć w oczy?

Smuggler: Bardzo pesymistycznie.

Krasus: Trochę to już zamierzchłe czasy, ale jednak pokuszę się o
odgrzebanie. Jak podobały ci się tegoroczne Mistrzostwa Świata? A
zwłaszcza, co uważasz o grze Polaków? Chyba źle nie było skoro nawet
król strzelców to „nasz”. ; )

Smuggler: Naprawdę chcesz, żebym tu używał brzydkich słów? Parę meczów było
niezłych, nie powiem, ale większość nudna. A o naszych to nawet mówić
szkoda.

Serek: Ile razy wydawało ci się, że to już koniec, jeśli idzie o CDA, ale
spoglądałeś w przeszłość i mówiłeś sobie: “Oby tak dalej…” ?

Smuggler: Ani razu. Ale wiele razy chciałem rzucić tę robotę. I przez parę
minut byłem przekonany, że to dobry pomysł.

Krasus: A skoro poruszyłem już temat MŚ; Czy dajesz wiarę, iż sieć marketów „Nie dla idiotów” przekupiła naszą reprezentację by przegrała? W końcu te wszystkie TV…

Smuggler: Zieeew. Mogli obiecac i 1 mln $ na głowę, niczym nie ryzykowali.

Serek: Tak na koniec. Co myślisz o pytaniach Krasusa ?

Smuggler: Cóż, przynajmniej nie są sztampowe.*

Dziękujemy za wywiad i pozdrawiamy.
Krasus i Serek.

PS: Tekst zamieściłem tutaj w niezmienionej formie (tak to miało wyglądać w GH), a po drugi wywiad (gdyby kogoś on interesował) odsyłam do Serka, ot jest on w jego posiadaniu. ;)
PS2:Tak dla wyjaśnienia, zin Gameholic został zamknięty po numerze ósmym, dlatego tekst, który docelowo miał trafić do numeru dziewiątego – nie został nigdy opublikowany.

*Taki dostałem warunek, żeby pytania w wywiadzie nie były sztampowe oraz oklepane… więc nie były :]

Opublikowany w 2. Gry, 6. Media, 7. Różności | Komentarzy: 10 »

MMO – Zło wcielone?

Opublikował/a Arhon w dniu grudzień 30, 2006

Od pewnego czasu chodzą wkoło słuchy, iż gry z gatunku Massive Multiplayer Online to nic dobrego, a czasami, że to wręcz samo zło! Ot prawda, mnożą się przypadki bez reszty ‘wciągniętych’ graczy, wywożonych z domów w ambulansach. A powodem jest odwodnienie czy wyczerpanie organizmu spowodowane wielodniowym brakiem snu. Prawda również, iż gry z tego gatunku coraz częściej wpływają na szerokie grono ludzi powodując ich spadek „wydajnościowy” w pracach czy szkołach. (Co ciekawe, z tego powodu rząd Chin wymaga w grach MMO ograniczenia co do czasu możliwości grania…) Tym faktom (bo to niestety są fakty – choć takowe przypadki częściej występują za wielką wodą lub w dalekich zakątkach Azji) nie zaprzeczam, acz jeszcze do niedawna, sądziłem iż by uzależnić się od gry trzeba być nieźle „skrzywionym” na psychice. Tyle, że ostatnimi czasy, me poglądy na ten temat przeszły radykalną metamorfozę. A to za sprawą dosyć popularnego MMORPG’a Pt. „Guild Wars; Nightfall”. Otóż tak, postanowiłem przetestować takiego małego „uzależniacza”. No i wnet wsiąkłem…
Co prawda gram w tę produkcję dopiero od niecałego tygodnia, ale widzę co się ze mną dzieje. Wstaję rano i siadam przed PieCyka, potem ledwo wyrywam się na przerwę w czasie obiadu (w jego czasie oczywiście rozmyślam, co następnie zrobię w grze), który konsumuję w wielkim tempie a potem wracam przed swojego kochanego Nightfall’a… Co prawda ten symptom może mi jeszcze odejść w wyniku znudzenia grą (w końcu długo jej jeszcze nie mam), ale to się zobaczy z czasem. Póki, co jestem nałogowcem, uzależnionym od GW i podejrzewam, że szybko to się nie zmieni.

Jak sam się przekonałem gry tego typu posiadają wielką siłę, która potrafi zrobić z grającego bezwolną kukłę (nie to żebym ja, takową się stał!). Dlaczego tak się dzieje?
To raczej trudno stwierdzić. Prawdopodobnie każdy ma swoje powody, i tak jeden chce przeżyć wielką przygodę we wspaniałym świecie fantasty, ale z żywym towarzystwem w przeciwieństwie do tradycyjnych cRPG’ów. Inny po prostu chce czymś zasłynąć w szerszym gronie, więc siedzi przed klonem by mieć najlepszą postać czy gildię. Jeszcze inny możliwe, że poprzez tą, jakże przyjemną zabawę chce sobie trochę zarobić – w końcu przedmioty oraz postacie często są sprzedawane za kolosalne sumy na różnych serwisach aukcyjnych. I brnąc do swego celu po prostu nie zauważa upływu godzin (w MMO wszystko robi się bardzo długo, a czas jakimś dziwnym sposobem leci wyjątkowo szybko…).
A tym podobne powody można mnożyć jeszcze długo.
Tak, więc czy naprawdę gry Massive Multiplayer Online to tzw. „zło wcielone”? Jasne że nie, w końcu to TYLKO GRY, ale jednak w tej gałęzi elektronicznej rozgrywki drzemie wielki potencjał i tylko od twórców zależeć będzie, jak to się wszystko dalej potoczy…

Uzupełnienie: W GW Nightfall skończyłem grać ‘nałogowo’ mniej więcej po minięciu półtora tygodnia, po kolejnym tygodniu całkowicie porzuciłem tą grę. Jednak ‘grawitacja’ tego produktu okazała się znacznie słabsza niżbym się tego spodziewał…

Opublikowany w 2. Gry, 7. Różności | Komentarzy: 3 »

Microsoft Xbox 360 – Polska premiera…

Opublikował/a Arhon w dniu grudzień 14, 2006

Stało się, najnowsze dziecko giganta z Redmond w dziedzinie konsol stacjonarnych, w końcu oficjalnie wystartowało w Polsce!

Co prawda z rocznym poślizgiem w stosunku do reszty (tej cywilizowanej ) świata, ale za to z równie imponującym impetem. Tak, to fakt, iż Polska premiera Xbox’a 360 odbyła się w iście światowym stylu. Czym się to objawia? Otóż wraz z dniem startu ruszyły również spoty reklamowe puszczane w telewizji a reklamujące sprzęt oraz gry. Reklamy można było (w sumie to nadal można) również spotkać w radiach oraz większości magazynów branżowych czy około branżowych. Co ważniejsze do większych sieci sklepów (Epiki, Media M. itp.) już przed premierą trafiły konsole „promocyjne”, dzięki czemu ludzie mogli tuż przed startem zapoznać się ze sprzętem, pograć, pomachać padem itd.
Konsol przeznaczonych do sprzedaży również nie zabrakło, mimo iż podobno sprzedawały się nadspodziewanie dobrze. Co prawda ilość sprowadzonych tytułów już aż tak nie imponowała, acz i tak X360 prezentował najobszerniejszą bibliotekę tytułów z dostępnych w Polsce next-genów (hłehłe), no i nadal w tej dziedzinie prowadzi. )
Skoro już mowa o grach, warto wspomnieć, iż dystrybucją tytułów na XO od Microsoftu nie będzie zajmować się Polski oddział giganta, a znany i jakże lubiany CD-Projekt.
Oczywiście fakt ten powinno się (moim zdaniem) rozpatrywać pozytywnie, ponieważ jest to bardzo solidna firma z dużym doświadczeniem w dystrybucji na naszym (dosyć ciężkim) rynku. Nie można również zapomnieć o obietnicy Micro, iż gry będą lokalizowane, i nie mowa tutaj jedynie o standardowym przekładaniu tekstu na pudełkach oraz instrukcji, a o pełnych bądź przynajmniej „kinowych” lokalizacjach. Czyli od początku wszystko, czego pierwszy Xbox nigdy się nie doczekał. No właśnie, pierwszy Xbox, a właściwie kilka „hitowych” gier z tej zasłużonej platformy również „przybyło” oficjalnie wraz z premierą X360, i sprzedawane są w rewelacyjnej cenie 69.90zł (55zł jeżeli użyjemy wPln), a są to m. in. Halo 2, Forza, Fable, Jade Empire.
A właśnie, gry wydawane przez CD-Projekt mają również dołączoną „wirtualną walutę”, dzięki której w internetowym sklepie www.gram.pl można kupować inne tytuły (również na X360) czy akcesoria po niższych cenach. A ceny samych gier przeznaczonych docelowo dla X360 również nie są aż tak strasznie wyśrubowane, otóż starsze tytuły pokroju „Perfect Dark: Zero”, „Burnout; Revenge”, „Condemned: Criminal Origins” czy „Dead Rising” można kupić za trochę powyżej stu złotych (z użyciem wPln), a nowe wahają się w granicach 209 (z użyciem wPln) za „Dead or Alive: Xtreme 2” czy „Viva Pinata” i tak do 225zł (również z użyciem wPln) za megahity pokroju „Gears of War”.
Sama konsola tymczasem nie zachwyca ceną, która wynosi (oficjalnie) 1599zł za wersję Premium oraz 1099 za wersję Core. Acz ceny te zapewne ulegną wkrótce obniżeniu. No i nie można zapomnieć o rewelacyjnych promocjach, które wkroczyły wraz ze startem konsoli i tak np. w sieci sklepów „nie dla idiotów” można było zakupić Xbox’a 360 wersję Premium wraz z „Project Gotham Racing 3” za … 1399zł!
No dobrze, ale czy w Polskiej premierze coś zawiodło? Oczywiście, że tak.
Po pierwsze sam fakt jej rocznego opóźnienia, acz i tak dobrze, że w ogóle Micro postanowił na nasz rynek wkraczać. Kolejnym zawodem jest nie pełna lista tytułów sprowadzona do Polski. Jak by nie patrzeć przez ten rok obecności „w świecie”, X360 doczekał się masy gier, a przy premierze trafiło do nas zaledwie kilkanaście.
No i ostatnia, przy okazji najpoważniejsza ze skaz rodzimej premiery to… brak startu Polskiego wydania Xbox Live! A więc mówiąc pokrótce, odcięcie naszych rodaków od możliwości grania poprzez Internet, ściągania trailerów oraz dem no i korzystania z „Xbox Live Arcade”. Oczywiście sprytni w prosty sposób do usługi się dorwą (poprzez rejestrowanie konsoli na kraj, w którym XBL! Jest dostępny), acz nie wszyscy mają chęć kombinować, a następnie wraz z startem rodzimej edycji usługi – zakładać nowe konta.
Można by jeszcze przyczepić się do cen, które jednak mogłyby być „dyczka” niższe (w związku z tym opóźnieniem w końcu moglibyśmy oczekiwać jakiejś rekompensaty, czyż nie?), acz byłoby to czepianie się na siłę.

Sama konsola tymczasem jako sprzęt istniejący na rynku ogólnoświatowym od około roku – jest już produktem przetestowanym i z poprawionymi błędami. (Acz mimo to, nadal cechuje się sporą awaryjnością, na szczęście Małomiękki daje 3 lata gwarancji!) Tak, więc nie było mowy o sypiących się masowo egzemplarzach oraz problemach z nią związanych podczas rodzimego startu. I chyba jest to wystarczający opis samego sprzętu, w końcu nie ma sensu rozwodzić się na temat jej możliwości ponieważ to już raczej każdy zainteresowany wie przynajmniej od jakichś 12-stu miesięcy.

No i chyba nadszedł czas, by zakończyć ten jakże króciutki wpisik.
Tak więc reasumując powyższy opis, rodzimej Premiery – jestem naprawdę pod wrażeniem tego jak Microsoft wkroczył w nasze strony i jak najbardziej doceniam starania giganta. I gdyby nie ta jedna „skaza” (czyt. Brak rodzimego XBL!), diament przybrał by iście perfekcyjne kształty. A tak, jest jak jest, czyli po prostu bardzo dobrze. I gdybym miał start konsoli ocenić – z czystym sumieniem wystawiłbym mocne osiem z plusem w skali dziesięciu.
Pozdrawiam

PS: Po kilku kolejnych miesiącach X360 nadal bardzo dobrze radzi sobie na naszym rynku. Sprzedaż jest wg. Microsoftu satysfakcjonująca, wszystkie gry do nas trafiają (z nielicznymi poślizgami) czasami nawet zlokalizowane (np. Mass Effect). Po za tym gigant angażuje się w promowanie swojego sprzętu organizując różne imprezy, wspomagając e-sport itd. Jest naprawdę dobrze.

Reklama (ponoć do spotkania i w rodzimych stacjach telewizyjnych) największego killera z X360 – Gears of War.

Opublikowany w 2. Gry, 8. Video | Komentarzy: 3 »

Nintendo Wii – Premiera…

Opublikował/a Arhon w dniu grudzień 13, 2006

Dnia 8-go Grudnia 2k6 roku odbyła się oficjalna, Europejska premiera nowej oraz jakże niekonwencjonalnej konsoli stacjonarnej od Nintendo – Wii.

Jako iż ostatnimi czasy coraz częściej Polskę postrzega się jako część Europy, Wii wylądowało tego dnia również i w naszym pięknym kraju. Oficjalnym dystrybutorem nowej konsoli pozostało Lucas Toys dystrybuujący również wcześniejsze „zabawki” od Ninny.
Wielka szkoda, iż Nintendo, jeszcze przy obecnej generacji nie postanowiło oficjalnie wkroczyć do państwa Polan , tym samym skazując swoją nową konsolę na minimalistyczną premierę oraz bardzo przeciętną promocję. W skrócie – na porażkę.
Acz fakt nikłego promowania nowego sprzętu, wcale nie spowodował całkowitego zobojętnienia narodu w sprawie Wii, którego ludzie od marketingu z Lucas Toys, chyba się spodziewali. Tak, więc liczba „aż” 2000 (słownie; Dwóch tysięcy) sprowadzonych konsol rozeszła się w kilka godzin po premierze pozostawiając wielu oczekujących fanów „z kwitkiem”.
Ale czy to jedyne minusy, jeśli chodzi o Polską premierę? Otóż nie. Kolejnym bardzo istotnym jest już wyżej wymieniony brak jakiejkolwiek promocji w mediach. No może prócz czasopism branżowych, które to jednak o Wii i jej premierze informowały bardziej z własnej inicjatywy niż ze zlecenia dystrybutora sprzętu. Mówicie, że to norma? Iż w naszym kraju po prostu jeszcze konsole nie zakorzeniły się tak mocno by naprawdę być promowanymi? Otóż takie stwierdzenie jest w pełni bzdurne. I udowodniło to wpierw Sony reklamując swoją drugą „Graj Stację”, gry na nią, oraz nawet organizując imprezy (PlayStation Experience) promujące ich sprzęt. Kolejnym dowodem na bzdurność takiego stwierdzenia jest listopadowe wkroczenie ‘growego’ oddziału Microsoftu do Polski z ich Xbox-em 360, którego reklamowano w telewizji, radiach, gazetach, praktycznie wszędzie! Ale o tym później, w artykule tej premierze poświęconym.
Wracając do premiery Wii – kolejnym zawodem było dla mnie nie spotkanie ani jednego urządzenia „promocyjnego” (czyli wystawionego do użytku klientów sklepu) podczas moich odwiedzin w jednym z Warszawskich Epików oraz Carrefour (czy jak to się piszę ). I co gorsze, w wyżej wymienionych miejscach nie udało mi się nawet dostrzec konsolki w gablocie, czy chociaż samego pudełka od niej! Po prostu bieda z nędzą jak by nie patrzeć…
Warto również wspomnieć, iż Lucas Toys nie sprowadziło zbyt wielu tytułów na start konsoli, i jak się nie mylę, z tych od Nintendo (czyli tych najistotniejszych) jedynie „Wii Sport’s” (dodawane do konsoli), „Wii Play” oraz nowe legendy Zeldy („The Legend of Zelda: Twilight Princess”). Za to akcesoriów dodatkowych oraz peryferyjnych (Wii-loty, manetki, Classic pady, różne kable itp.) nie zabrakło.

No dobrze, a co można powiedzieć o samej konsoli? Otóż za wiele w tej materii rzec nie jestem w stanie, jako iż konsoli nie posiadam na stanie. Ba! Nawet na oczy „In live” nie widziałem. A więc jedyne, co mogę tutaj napisać, to krótkie streszczenie informacji, które wyszukałem na sieci. A te dosyć pochlebnie traktują o Wii, które jawi się jako konsola niemal bezawaryjna (tzn. były problemy z pierwszymi egzemplarzami z Japonii i USA, w których czasami net nie chciał działać jak należy, ale zgłoszeń z Europy o tym nie widziałem), solidnie wykonana i świetnie się spisująca. Ponoć gra na konsoli przynosi sporo frajdy, ale trzeba tu podkreślić, iż jedynie przez pewien czas. Otóż sporo ludzi twierdzi, iż wraz z przemijaniem pierwszego zauroczenia „Wii-Lotem”, przemija również cały czar konsoli. I dla przykłady wiele ludzi grających w nową Zeldę (będącą największym startowym tytułem i zarazem „must have” nowej konsoli Big N) twierdziło, iż po jakichś dwóch – trzech godzinach miało szczerze dosyć „machania” i pragnęło podłączyć normalnego pada. Za to „Wii Sports” wychwalane jest wszem i wobec acz niestety jedynie jako „party game”, więc jeżeli nie masz znajomych chętnych do machania pilotem – lepiej na ten tytuł nie licz za bardzo.
Kolejnym problemem związanym z Wii okazało się (i tu proszę się nie śmiać) siejąca, przez Wii-loty destrukcja! Otóż wkrótce po starcie konsoli ruszyło w świat wiele zgłoszeń o wyślizgujących się z dłoni… Wii-lot’ach oraz zrywających smyczach na nadgarstek. A co idzie z latającym padem w parze? Otóż zniszczony Telewizor czy wybita szyba! Jak śmiesznie by to nie brzmiało, jest faktem i Nintendo już planuje wprowadzenie mocniejszych smyczy na nadgarstek do Wii-lot’ów.
Reasumując premiera nowego „dziecka” Nintendo w naszym kraju była bardzo nieudolna, ale w sumie czego spodziewać się po starcie prowadzonym nie przez główną firmę a można by rzec „third party” ? Sama konsola natomiast nie okazała się tą zapowiadaną rewolucją*, i jeżeli szybko nie trafią na nią jakieś nowe, ciekawe tytuły – może nie wytrzymać twardej konkurencji wśród gigantów branży. (acz jednak póki co wytrzymuje, a wręcz ich zjada )

PS: Wii podczas swojej premiery cechowało się stosunkowo wysoką ceną w stosunku do możliwości (biorąc pod uwagę ofertę konkurencji), acz nie powstrzymało to już przeszło 20mln ludzi przed jej zakupem. Co ciekawe do tej pory Ninny nie ogłosiło żadnych oficjalnych obniżek, podczas gdy konkurencja cięła ceny już kilkakrotnie, doprowadzając do stanu, gdy znacznie bardziej zaawansowanego technologicznie Xbox-a 360 można kupić taniej niż prymitywne Wii. Ciekawostka, nie ma co…

*Oczywiście jest to stwierdzenie oparte nie o własne odczucia (jak wyżej pisałem – nie miałem zabawki na stanie jeszcze) a po wielu opiniach wyszukanych w sieci. Kto wie, być może jak w końcu dorwę Wii odszczekam te słowa? Pożyjemy, zobaczymy.

Opublikowany w 2. Gry | Komentarzy: 2 »

Konsole i ich ewolucja…

Opublikował/a Arhon w dniu wrzesień 17, 2006

Od pewnego czasu rynek konsol stacjonarnych przeżywa nie lada „rewolucje”. I nie mówię tu wcale o nadchodzącym „Łii” , dziecku Nintendo które nomen omen jeszcze niedawno nosiło mówiącą wiele nazwę „Revolution”. O nie, ja mam zamiar wspomnieć tutaj o tych „konwencjonalnych” konsolach, które przeżywają od pewnego czasu drastyczne zmiany.
A mówiąc dokładniej transformację w … PC.
W czym to się objawia? Otóż początki tego zjawiska można wyśledzić w roku 2001 gdy Microsoft postanowił wrzucić na rynek swoje dziecko rozrywki wideo – czyli Xbox`a. Już pomijając, iż konsola opierała się o typowe, tyle że lekko zmodyfikowane podzespoły komputerowe jak trójeczka GeForce oraz Pentium 3.
Prawdziwą rewolucją było zaszczepienie w konsoli dysku twardego. Jakim że luksusem okazało to się dla graczy których portfele zostały odciążone z wydatku na karty pamięci, a konsola stała się centrum multimedialnym na które można zgrać muzykę, filmy, programy homebrew czy nawet gry „by się oryginałka nie zrysała”. ;)
Oczywiście ten zabieg został również zbesztany przez rzesze konwencjonalistów, którzy okrzyknęli Xbox`a „PC’tem w przebraniu konsoli”*. Ale dysk to również wielka pomoc dla programistów, którzy dzięki wykorzystaniu tej przestrzeni mogli znacznie bardziej puścić wodze fantazji. Oczywiście pomysł się przyjął. Ot dwa największe next-gen’y praktycznie wymuszają posiadanie HDD na pokładzie (X360 niby nie potrzebuje ale niektóre gry go wymagają a inne działają po prostu bestialsko gdy go zabraknie!). W czym problem zapytacie? Przecież wrzucenie twardego dysku do konsoli to jeszcze nie transformacja w PC… No nie, ale trzeba zauważyć, iż od tego momentu projektanci konsol coraz bardziej zaczęli się rozbestwiać przy projektowaniu nowych maszynek. A właściwie nie projektanci a ludzie od Sony, którym weszło na myśl by HDD był integralną częścią oraz iż będzie możliwość wymiany dysków na większy. Po za tym konsola ma posiadać na pokładzie standardowo Linuxa czyniącego go ponoć już komputerem. Sony nawet wystąpiło z wnioskiem by przemianować PS3 na „komputer”, ponieważ nazwa „konsola” nie wyraża pełni możliwości tego „cacka”. Ale to jeszcze nie szczyt góry lodowej… Otóż Ken Kuternoga (hłehłe) przebąkuje nawet o zamiarze wprowadzenia możliwości rozszerzania ilości pamięci RAM konsoli – a ci co się na to nie zdecydują będą skazani na niższe ustawienia szczegółowości. Oczywiście są to jak na razie niepotwierdzone informacje, ale każda plotka ma zawsze coś z prawdy a takie pomysły, kto wie czy nawet, jeżeli nie przy tej generacji – nie zostaną wprowadzone w następnej? Wyobraźcie to sobie, konsole o otwartej strukturze… Nie realne? Tak również myślano jeszcze kilkadziesiąt lat temu w/s komputerów, które do momentu wypuszczenia przez IBM PC`ta – były strukturą zamkniętą.
I na koniec jeszcze jedno pytanko – czy w ogóle za kilka lat nadal będzie istnieć coś takiego jak konsola? Skoro PS3 to już komputer, to czym będzie PS4 i X720 ?
Oczywiście wiem, iż te przemyślenia są dosyć „śmiałe” jak na dzisiejszy stan wiedzy w temacie zamiarów producentów konsol. Ale co by było gdyby jednak tak się stało?

*Co ciekawe PS2 również posiada fabrycznie miejsce na wsadzenie HDD (tyle iż jest to dosyć kłopotliwe ponieważ trzeba mieć jeszcze Network Adapter) a jakoś nikt Czarnulki od PC’tów nie wyzywał… Dziwni ci fanboye…

PS: W tekście nie wymieniłem wszystkich rzeczy ściągniętych od PC’tów i wrzuconych do konsol (oraz świadczących o ich komputeryzacji) na przestrzeni ostatnich lat. Powód jest prosty – to jest wpis a nie cały obszerny artykuł, a takowy trzeba by było napisać by wszystkie „zrzynki” wymienić. Może kiedyś taki napisze i ukaże się w jakimś magu… kto wie? ;)

Opublikowany w 2. Gry | Komentarzy: 3 »

Gdy hobby staje się obowiązkiem… (dot. Gier)

Opublikował/a Arhon w dniu wrzesień 13, 2006

Branża gier video rozrasta się z każdym dniem, obejmując coraz więcej zagorzałych fanów. Fani ci popularnie Branża gier video rozrasta się w zastraszającym tempie, obejmując coraz większe grono ludzi. Fani ci popularnie zwani „graczami” stanowią coraz konkretniejszą liczbę, o czym może świadczyć chociażby fakt, iż ostatnimi czasy w Stanach Zjednoczonych branża gier video potrafi osiągnąć wyższe obroty od branży filmowej czy nawet i muzycznej.

Do czego pnę? Ano do faktu, iż społeczność graczy już osiągnęła zawrotną liczbę i wciąż rośnie. Graczy już od dawna dzieli się na „niedzielnych”, „Graczy” oraz „Hard-Core`owców”.
A teraz pomyślmy jakiż procent tych graczy marzy by w przyszłości zamienić swoje hobby na coś konkretniejszego? Na swój zawód, sposób na życie? W krajach bardziej rozwiniętych we względzie gier video, średnia wiekowa graczy przekracza już 25-30 lat! A raczej nie można oczekiwać, iż owi dalej egzystują na ‘garnuszku’ u mamusi. To daje wiele do myślenia.
Ale jak by połączyć przyjemne z pożytecznym? Jedni zapewne zaliczą studia informatyczne i spróbują swych szans w jakimś studiu deweloperskim. Inni popróbują zostać tzw. Zawodowymi graczami (niestety w naszym kraju jak na razie praktycznie niemożliwe, ale kto wie za 5-10 lat?), no a inni zostaną żłobami żyjącymi w kieszeni państwa i grającymi – z tych pożytku oczywiście już nie będzie…
Ale, ale! Nie zapominajmy również o tych, którzy spróbują swych sił w magazynach o branży bądź serwisach internetowych. Takim sposobem staną się dziennikarzami od spraw recenzji, zapowiedzi, news-ów i innych. Bądź po prostu wszystkiego na raz. I jakąż to radość im sprawi, zostanie takim publicystą, który nie dość, iż dostaje za darmochę świeżutkie, jeszcze gorące hiciorki, uzyskując możliwość zagrania jako jedna z pierwszych osób na świecie, to jeszcze potem mu za to zapłacą! A jedynym warunkiem jest konieczność ‘skrobnięcia’ recki po ukończeniu sesji z nowym tytułem. Żyć nie umierać!
No jednak nie do końca. Co prawda to prawda iż z początku satysfakcja z takiej łatwej fuchy może być niezmierzona. Ale co zrobić, gdy nasze hobby przeradza się w obowiązek? A następnie w przykry i w końcu znienawidzony przymus? Gdy musimy spędzić przed konsolą / PC kilka(naście) godzin pod rząd, ‘ciorając’ w tytuł, który nam się w ogóle nie podoba? Tytuł, który wręcz nas odtrąca, dając milion i jeden powodów by go znienawidzić. Następnie klecić musimy jeszcze jakąś konkretną recenzję, i w najgorszym wypadku dodatkowo Solucję? Gdy już nam po prostu ta cała branża zbrzydnie z przesycenia? I zapłaczemy za starymi, dobrymi czasami, gdy granie było jedynie niezobowiązującym wulkanem radości…
Gdy określenie gier jako hobby odejdzie w zapomnienie… Zaniknie w mrokach naszych dziejów.
Oczywiście nie każdy gracz wchodząc zawodowo do branży gier video musi zaraz ją znienawidzić. Gry nie muszą zostać od razu sklasyfikowane u niego jako wymuszona rutyna. Wciąż może z tego przecież czerpać wiadra miodu. Ale jeżeli tak się nie stanie?
Co wtedy?…

Opublikowany w 2. Gry | Zostaw Komentarz »